Walentynki ad acta
wtorek, 14 lutego 2012 12:37
Rozmaitości
Co może łączyć święto zakochanych i antypirackie ACTA? Więcej, niż się wydaje. Nie tylko ogólnoświatowy rozgłos. Zasadniczo to globalizacja, przymus i chciwość.Ta moda przyszła do nas zza Oceanu dość późno, na początku lat 90. ubiegłego wieku. Nie mogło być inaczej. Przeszczep, by się przyjąć wymagał wolnego rynku. Takiego, w którym – jak w starym filmie Andrzeja Wajdy – wszystko jest na sprzedaż. Także idee, sentymenty i uczucia. Bo na wszystkim można zarobić, a ludzkie potrzeby sprytnie wykreować.
Walentynki to genialny pomysł, by – w skali globalnej - ożywić sprzedaż dóbr i usług, po styczniowej zapaści następującej jako efekt bożonarodzeniowo-noworocznego szaleństwa zakupów. Terror spod znaku czerwonych serduszek nie mógł nas zatem ominąć. W te dni niemal wszystko jest walentynkowe: koncerty, konkursy, promocje, telewizyjne programy, gazety, ogłoszenia, maratony filmowe, biegi, kartki pocztowe, biżuteria, odzież, kosmetyki, słodycze, kwiaty… Ta lista nie ma końca. Brakuje na niej już chyba tylko policyjnych mandatów i aktów zgonu. W sklepach czerwone serduszka zawisły nawet tam, gdzie sprzedaje się wyłącznie wódkę, piwo i papierosy.
Nie chcę jednak wyjść na ponurego zgreda. Nie mam nic przeciw walentynkom. To sympatyczne święto. Nie razi mnie nawet zalew kiczu, jaki mu towarzyszy. Kicz też jest potrzebą, a bywa słodki. Nie będę też agitował za bliższym nam kulturowo, słowiańskim i pogańskim ze źródła, czerwcowym świętem płodności, radości i miłości znanym jako sobótki, wianki lub Noc Kupały. Także dlatego, że jestem bez szans. Globalizacja to nieunikniona uniformizacja. Lokalność, odwołanie się do tradycji, to żaden argument w świecie, w którym domowy obiad musi stanąć do rywalizacji z produktami McDonald’s. Nie o smak, gusty, ani o miłość wszak tu chodzi, ale o biznes i pieniądze. Ogromne.
Nie zdziwię się zatem, gdy pewnego dnia jakiś pazerny i bogaty spryciula wykupi na wyłączność prawa do czerwonych serduszek i walentynkowego pomysłu. Absurdalne? Na razie może się tak wydawać. Jednak w świecie, w którym rządzi kasa i prawa własności, nic nie jest niemożliwe. Oprotestowywane właśnie ACTA to przecież nic innego, jak manifest tej chciwości zaklętej w prawnicze formuły. Efekt władzy zawłaszczanej przez światowych gigantów biznesu.
Jak wielka to władza wiedzą doskonale miłośnicy Misia o Bardzo Małym Rozumku czyli Kubusia Puchatka. Zarówno on, jak i inni bohaterowie naszego dzieciństwa ze Stumilowego Lasu, już dawno padli ofiarą grabieży w globalnej wojnie o zyski. Nie zobaczycie ich na deskach legnickiego teatru (dziesięć lat temu była taka zastopowana próba). Na żadnej innej scenie także nie (12 polskich spektakli trzeba było zdjąć z afisza). Nie ma mowy, by o Puchatku, Tygrysku, Prosiaczku czy Kłapouchym zrobić film, albo widowisko dla dzieci. Prawa do tej opowieści wykupił bowiem koncern Disneya i blokuje wydawanie licencji na jej realizacje. Co gorsze, koncern nie godzi się na inny, niż wymyślony przez siebie - uproszczony, landrynkowy i karykaturalnie różny od oryginału z mądrych książek Milne’a – wizerunek bohaterów. Kupić można tylko to, co wymyślili na nowo scenarzyści i rysownicy Disneya. Oryginał jest zakazany, a w efekcie nieznany kolejnym już pokoleniom dzieci wychowywanych na prymitywnej hollywoodzkiej podróbce.
Jeszcze w roku 2001 była nadzieja. Mijało bowiem 75 lat od wydania „Kubusia Puchatka” i wygasały prawa autorskie do tej książki. Bogaty koncern zadbał jednak o zmianę prawa, które przynosi mu miliard dolarów rocznie. Ochronę wydłużono do 95 lat, czyli do 2021 roku. Podjęta w 2008 roku (także w Polsce) ogólnoświatowa akcja „Uwolnić Puchatka” - zakończyła się fiaskiem. Przegrała wolność, przegrała światowa kultura, przegrały dzieci. Wygrali ci sami, którzy dziś podrzucili nam ACTA. Wcześniej wymyślili i zaszczepili nam walentynki. Zapewne w imię bezinteresownej miłości.
14 lutego królują nam zatem czerwone serca, co mógłbym – jak i wszystko powyżej - napisać cyrylicą. Dlaczego? Bo to dzień patronów Europy świętych Cyryla i Metodego. Tylko kto będzie o tym pamiętał świętując amerykańskie walentynki?
Żuraw/http://gazeta.teatr.legnica.pl
Reklama
Ostatnie komentarze
- Są wyniki kontroli z PCOiW w Ścinawie (2)
- Kolejne wydarzenie artystyczne w Kulturalnym Szybie Bolesław - konferencja prasowa (1)
- Beata G. zawieszona w obowiązkach (3)
- Vistal Łączpol Gdynia wygrał wszystko - foto (1)
- Krzysztof Olszowiak - List otwarty (4)
- Celnicy zatrzymani za korupcję (2)
- Rozdawnictwo i niegospodarność ? (1)
- Jaka piękna katastrofa (1)
Nowości
- Dzień Otwarty dla Osób Niepełnosprawnych w ZUS
- Alkoholizm – po czym rozpoznać chorobę?
- Są wyniki kontroli z PCOiW w Ścinawie
- Kierowca bez winy za śmierć 5 - latki pod kołami gimbusa
- CZYM JEST I KOMU PRZYSŁUGUJE DYWIDENDA?
- Do Gogołowic - Co sobotę wsiądź na rower
- Cztery napady z nożem na banki
- Ubierz swój dom
- Śmiertelny wypadek w ZG Rudna
- Turniej piłkarski „O Puchar Prezesa Zarządu Zagłębie Lubin S.A” - cwierćfinały - foto
- Kolejne wydarzenie artystyczne w Kulturalnym Szybie Bolesław - konferencja prasowa
- Otwarcie Skansenu Górniczo-Hutniczego w Leszczynie (program)
- Zwolnionym z Netii deklarują pomoc
- Prokuratura bada sprawy Domu dziecka w Ścinawie
- Vistal Łączpol Gdynia wygrał wszystko - foto
Reklama
Wiadomości
Kalendarz
Dzisiaj jest: 19 Maj 2012 | Imieniny: Mikołaj, Piotr, Urban
Ostatnie ogloszenia
2012-05-15Usługi
2012-05-15Inne
2012-05-15Usługi
2012-05-14Motoryzacja
2012-05-14Wynajmę
2012-05-11Sprzedam
2012-05-11Dam pracę
2012-05-10Nieruchomości
2012-05-10Usługi
2012-05-09Usługi









Komentarze
to wojna pseudo "własności intelektualnej" z naszą własnością materialną, sięgająca podstaw prawa..., ale ludzie powoli otwierają oczy na to, że złodzieje usiłują wmówić nam wszystkim, że my wszyscy jesteśmy złodziejami..., podczas gdy w rzeczywistości jest odwrotnie...,
Nieposłuszeństw o jest prawdziwą podstawą wolności, posłuszni muszą być niewolnicy - George Orwell 1984
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.